Forum

Zamknij się, Leonhart i graj!

Więcej
2011/02/22 17:13 - 2011/02/22 17:21 #6003 przez shizonek
Nie wiem, co mnie naszło, żeby napisać ten tekścik.. ostatnią rzecz, jaką pisałam, była pisemna matura z polskiego.. a fanfików nigdy w życiu nie tknęłam nawet metrowym kijem.. o_O
Może komuś się spodoba.. a może nie.. absolutnie zero kanonu - jeśli chodzi o charakter postaci, choć nazwy, miejsca i imiona się zgadzają, a jakże. No to tyle tytułem wstępu, bohaterowie: Squall i Seifer. .. ostatnio jakoś polubiłam Seifera i tak mnie naszło, żeby tych dwóch zakumplować, a i pożartować z nich przy okazji. Mam nadzieję, ze jest choć trochę zabawne i nikt się nie obrazi;). Najwyżej nie odważę się tu już pokazać na forum;P


Squall Leonhart obudził się na przykry dźwięk budzika. Z niechęcią wyłączył alarm i wstał, wygrzebawszy się spod prześcieradła i zepchnąwszy z siebie jakieś damskie nogi. Od strony łóżka dobiegł go zaspany głos:
- Jusz ffstałeś, Squall? Co tak ffsześnie?
- Muszę iść na zajęcia, Claire - wyjaśnił chłopak.
- Cooo? - głos natychmiast przestał być zaspany. - Jestem Jill, ona jest Claire - wskazała oburzona na śpiącą obok jasnowłosą dziewczynę.
"O cholera".
- Wiem, wiem, przecież żartowałem - usiłował udobruchać ją Squall z przepraszającym uśmiechem.
Dziewczyna mruknęła coś pod nosem. Na Squalla Leonharta nie dało się długo gniewać.

Ubrał się szybko i wyszedł. Nie zamierzał znowu spóźnić się na poniedziałkowe zajęcia. Za drzwiami spotkał kumpla, z którym dzielili podwójne dormitorium.
- Cześć, Seif - pozdrowił go wesoło. - Coś ty taki ponury dzisiaj? - zapytał, patrząc na posępną minę wysokiego blondyna.
- Patrzcie, jaki troskliwy misio - burknął Seifer. - Nie wyspałem się, bo ktoś - spojrzał znacząco na kolegę - całą noc hałasował mi za ścianą.
- Naprawdę? - zaśmiał się Squall. - Może powinieneś zmienić tego okropnego współlokatora - zażartował.
- Ha ha, to ci dopiero dowcip! Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce mieszkać z tym palantem - sarknął Seifer. - Zgadnij, czemu!
- Oj, widzę, że nie masz dziś humoru - wzruszył ramionami Squall. - Chodźmy lepiej na zajęcia, bo już późno.
- Nie zapomniałeś czegoś? - zasugerował blondyn.
- Yyyy..? Nie wiem.. czego?
- Gunblade'a, na przykład - zakpił. - Chyba masz dziś zajęcia w terenie, co nie?
- Ooo, masz rację. Tak mi czegoś brakowało..
Blondyn przewrócił oczami z politowaniem. Czasami Leonhart był beznadziejny. A w poniedziałkowe poranki szczególnie.
Squall wrócił po Revolvera i po chwili obaj studenci szli już korytarzem do sali wykładowej.

- No nie wierzę w swojego pecha! - wykrzyknął Squall, wlepiając zrozpaczony wzrok w tablicę ogłoszeń.
- Co się stało, Squall? - zapytał Seifer.
- Muszę dziś iść do Jaskini Ognia i...
- Jeszcze tam nie byłeś?! - z niedowierzaniem przerwał koledze blondyn.
- No nie byłem.. jakoś tak wypadło.. - zakłopotał się chłopak - ale zgadnij, kto jest moim instruktorem!
Seifer wzruszył ramionami.
- Trepe! - odpowiedział zdołowany Squall. - Ona mnie nienawidzi, na pewno mnie obleje. Wreszcie ma okazję!
- Co ty gadasz, przecież jesteś najbardziej lubianym studentem w Ogrodzie. Nikt cię nie nienawidzi - pocieszał przyjaciela Seifer.
- Ale Trepe tak - burknął Squall. - To wściekła feministka - sarknął. - Kiedyś nakryła mnie.. no nieważne.. i palnęła mi mowę o odpowiednim prowadzeniu się i poszanowaniu kobiet.
Blondyn stłumił śmiech. On i Leonhart wychowywali się razem w tym samym sierocińcu. Jego kolega przywiązał się wtedy bardzo do jednej z wychowanek imieniem Ellone. Nazywał ją Siostrzyczką i byli nierozłączni. Kiedy Ellone pewnego dnia zniknęła, Squall długo był zrozpaczony. W końcu obaj trafili do Ogrodu i Seifer zauważył, że jego kumpel po jakimś czasie zmienił się. Przestał się przejmować czymkolwiek. Ostatnio stwierdził filozoficznie, że "nie ma nic pewnego, i nie wiadomo, co będzie jutro", więc nie zamierza tracić czasu na 'emocjonalne bagno'. "Trzeba korzystać z życia, Seif - powiedział zadowolony z własnego odkrycia. - Mało to dziewczyn na świecie?". No, tych mu w Ogrodzie nie brakowało..
- Dasz sobie radę, przecież jesteś z tego świetny - Seifer Almasy nie mógł nigdy zrozumieć, jakim cudem Squall ma przez cały czas takie dobre wyniki. "Kiedy on się w ogóle uczy?" - pokręcił głową z niedowierzaniem blondyn - skoro ciągle zajęty jest 'nietraceniem czasu na emocjonalne bagno'.

- Leonhart, podejdź tutaj - głos nielubianej instruktor wywołał na twarzy Squalla niepewny wyraz.
"No, zaraz się do czegoś przyczepi, mam to jak w banku - pomyślał zgnębiony."
- Jakim cudem nie byłeś jeszcze w Jaskini Ognia? - zapytała zimno, przewiercając go wzrokiem zza okularów.
"Hmm.. nie pamiętam.. zaraz, a to nie było wtedy, jak była ta wymiana studencka z Ogrodem Galbadia? - zastanowił się. - Tak, to musiało być wtedy. Hehe, fajne dziewczyny mają w tej Galbadii - zaśmiał się w duchu, przypominając sobie, jak.."
- Masz jakąś wymówkę? - głos Trepe przerwał mu rozmyślania.
- Nie.. właściwie nie - przyznał pokornie.
- A więc spotykamy się za pół godziny przy wyjściu. Lepiej się nie spóźnij - dodała groźnie.
- Tak jest, pani instruktor - próbował ją ugłaskać Squall, ale Trepe rzuciła mu tylko pogardliwe spojrzenie i wróciła do swoich zajęć.

Gdy Squall stawił się na spotkaniu, Trepe powitała go ponurym spojrzeniem.
- Gdy dojdziemy do Jaskini Ognia, będziesz miał określony czas na wykonanie zadania. Nie zmieścisz się w czasie - oblewasz. Czy to jasne?
- Tak jest - Squall wolał się nie narażać żadnymi pytaniami.
Właściwie nie denerwował się czekającym go starciem z Ifritem. Lubił walki i dobrze mu z nimi szło. Ale humor psuła mu obecność Trepe. "Na pewno coś wymyśli, żeby mnie uwalić - skrzywił się. - Jedna krzywo puszczona Blizzara albo nie taka kolejność ataków i już po mnie."
Z demonem ognia poszło mu nadzwyczaj gładko, sam był zadowolony z wyniku. Została mu jeszcze prawie połowa limitu czasowego, gdy Ifrit się poddał.
Trepe zacisnęła usta w wąską kreskę i powiedziała tylko:
- Wracamy, Leonhart. "Gnojek jest cholernie dobry, niech to szlag!"

- I jak sobie poradziłeś z demonem? - zapytał przyjaciela Seifer.
- Z którym? - zażartował Squall. - Z Ifritem bardzo dobrze, z Trepe jak zawsze - zaśmiał się.
- Chodźmy do holu, zaraz powinny być wyniki - zaproponował blondyn.

- Haa! Nie wierzę! Zaliczyłem - cieszył się Squall. - A myślałem, że mnie obleje ta wredna małpa.
- Patrz, wywiesili od razu skład drużyn na egzamin końcowy - zauważył Seifer, przyglądając się uważnie tablicy w holu.
Dookoła kłębiły się tłumy studentów, każdy chciał zobaczyć, gdzie został przydzielony.
- Ooo, jesteśmy w jednym teamie, Seif! - wykrzyknął Squall i obaj przybili sobie radośnie piątkę. - Wow, ale ci się trafiło, jesteś dowódcą - dodał z podziwem.
- I słusznie. Ty byś się nie nadawał do dowodzenia. Chyba, że samymi dziewczynami, to pewnie by ci przypadło do gustu - blondyn drażnił się z kumplem.
- Kogo nam jeszcze dali? - Squall przyjrzał się ponownie nazwiskom. - Zell Dincht? Nie kojarzę. Znasz go?
- Noo.. tak jakby..
- Hej, jesteśmy razem w drużynie - zawołał ktoś entuzjastycznie.
Jakiś wytatuowany blondyn zrobił kilka salt i wyskoków i wyszczerzył się do obu chłopaków wesoło.
- Cześć, jestem Zell - przedstawił się akrobata, zerkając na Squalla. - Hejka, Seiferrr - zamruczał poufale. - Dawno cię nie widziałem.
- Mhm..
- Znacie się? - zapytał zaciekawiony Squall.
- Jasne! - rozpromienił się Zell. - Nie powiedziałeś mu o nas? - zapytał i odszedł gdzieś na bok, rozładować nadmar energii w kolejnych akrobacjach.
- O nas? - zainteresował się Squall. - Czy to jest to, o czym myślę? - zaśmiał się.
- To było tylko raz - powiedział szybko blondyn, wzruszając ramionami. - Nic takiego. I nie na trzeźwo - usprawiedliwił się.
Squall był ubawiony.
- A to ci niespodzianka, nie wiedziałem, że jesteś..
- Nie jestem - przerwał szybko Seifer. - Mówiłem, że to tylko jednorazówka. Z ciekawości.
- Dobra, dobra, nie tłumacz się już - śmiał się Squall.
Seifer miał ochotę zamordować Dinchta i Leonharta, nie wiedział tylko, w jakiej kolejności.
"Zell i ta jego niewyparzona gęba - pomyślał ze złością."

- Patrz, Seif, co to może być? - Squall wskazał na leżący na parapecie przedmiot. Wracali właśnie do dormitorium, gdy zauważyli świecące niebieską aurą ..coś. Wyglądało jak pilot do telewizora z ekranikiem LCD.
- Pewnie jakiś artefakt Cida - wzruszył ramionami Squall. - Dyro ciągle gubi jakieś przedmioty. Pamiętasz, jak znaleźliśmy tę lampę? Podniosłeś ją i wyleciał jakiś cholerny demon ze skrzydłami. Twoja mina była bezcenna - śmiał się Squall. - Myślałem, że narobisz w gacie.
- Ha ha, znalazł się Pan Odważny - odciął się blondyn. - A kto wykrzyknął dramatycznie: Seifer, zabierz go ode mnie!
- No bo nie miałem gunblade'a - usprawiedliwił się Squall. - Jak miałem z nim walczyć, dobrym słowem?
- Nie wiem.. poderwać może - Seifer pokładał się ze śmiechu. - Czy to nie twój atak specjalny, Leonhart? Czy jest w ogóle coś, czego nie potrafiłbyś poderwać?
- To chyba akurat bardziej twoja działka, to był męski demon - Squall odbił piłeczkę.
- Odczep się, mówiłem, że to..
- Dobra, dobra, tak się tylko z tobą drażnię. Zabawny jesteś, jak się wkurzasz - zakpił sobie z kolegi.
- To co z tym robimy? Zostawiamy to tak czy zaniesiemy Cidowi? - zastanawiał się Seifer. - Nie chcę, żeby znowu coś wyleciało, jak tego dotknę.
- Tknij to końcem gunblade'a - zaproponował Squall. - Najwyżej on ucierpi. Zobaczymy, co się stanie.
- Spadaj! Nie chcę, żeby Hyperionowi coś się stało - w głosie blondyna dało się słyszeć niepokój i troskliwość. - Ty se dotykaj swoim kozikiem, mądralo!
- Kozikiem? - zdenerwował się Squall. - Ja przynajmniej nie muszę sobie niczego kompensować długim mieczem!
Obaj naburmuszyli się na chwilę i zamilkli. Temat gunblade'ów był dla obu drażliwy.
- Dobra, mam pomysł. Dotknijmy to jednocześnie - zaproponował Seifer.
- Myślę, że to głupie - skrzywił się Squall. - A jak nas gdzieś przeteleportuje?
- No to chociaż będziemy razem...
- Och, jakie to wzruszające! Ale ja nie mam twoich preferencji, Almasy! - zadrwił Squall.
- Zamknij się, nie to miałem na myśli! - zdenerwował się blondyn. - Chodziło mi o to, że no.. może wtedy uda nam się coś wymyślić.. w razie czego.. jak wrócić..
- Niech ci będzie - wzruszył ramionami Squall. - Dawno nie było żadnych atrakcji. No to dotykamy.. trzy, cztery!
Nic się nie stało.
- Ale z nas frajerzy - ucieszył się Seifer. - Mieliśmy nadzieję na nie wiadomo co, kolejnego demona czy coś...
- No.. - Squall był trochę zawiedziony. - Czyli to jakiś zwykły gadżet.
Wziął w rękę 'artefakt' i przyjrzał mu się sceptycznie.
- Ciekawe, do czego to służy - zastanawiał się. - O, patrz, da się włączyć.. jakieś menu..?
Seifer zaglądał koledze przez ramię.
- Chyba do wprowadzania danych..? Wygląda jak system nawigacji czy coś - wymądrzył się.
W tym momencie obaj poczuli, że gdzieś znikł korytarz Ogrodu i po chwili znaleźli się w jakimś nieznajomym pomieszczeniu.
- Leonhart, debilu, co nacisnąłeś? - zapytał wściekły Seifer.
- Wybrałem jakieś dane z tej listy - sprawdzał Squall na urządzeniu. - O, patrz, to pewnie nasze nowe położenie. Ha, to jednak służy do teleportacji! Miałem rację - rozpromienił się.
- Super, geniuszu. To teraz wracajmy - burknął Seifer. - I lepiej zanieśmy to do Cida.
- Nie bądź takim regulaminowym sztywniakiem, Seif. Skoro już tu jesteśmy, to zobaczmy, gdzie nas zaniosło. Jak myślisz, gdzie jesteśmy? - rozejrzał się ciekawie dookoła młodszy chłopak.
- Skąd mam wiedzieć? Może w Deling, Balamb... albo w kotłowni Ogrodu - dodał złośliwie blondyn.
Obaj przeszli długim korytarzem i stanęli na progu jakiegoś pomieszczenia. Było tam sporo ludzi, niektórzy rozmawiali w grupkach, inni siedzieli przed telewizorem i grali.
- To raczej nie kotłownia - zakpił Squall.
- Widzę, nie jestem ślepy - burknął Seifer. - Może nie właźmy tu z gunblade'ami - zaproponował. - Jakoś czuję, że moglibyśmy wzbudzić sensację.
- Ty i tak wzbudzisz, w tym swoim różowym t-shircie - zadrwił Squall.
- I kto to mówi! Facet, który obwiesza się srebrnymi łańcuchami! - odciął się Seifer.
- Dziewczynom się to podoba - wyjaśnił wyniośle Squall. - Zazdrościsz mi, bo na ciebie lecą tylko faceci - zarechotał wesoło.
- Leonhart, jak chcesz wrócić żywy do Ogrodu, to mnie nie denerwuj!
- Dobra, dobra - rzekł pojednawczo Squall. - Niech ci będzie. Zostawmy gdzieś gunblade'y i mój wabik na dziewczyny - roześmiał się.

Weszli do środka, na szczęście nikt nie zwrócił na nich uwagi. Squall z niechęcią zauważył, że są tu sami faceci i nie ma na czym oka zawiesić. W dodatku prawie wszyscy mają wzrok utkwiony w monitorach. "Jakieś stare - zauważył. - Jak u nas dziesięć lat temu." Seifer podszedł do graczy. Jedni grali w jakieś wyścigi, drudzy w strzelankę, a przy kolejnym Seifera coś tknęło. Patrzył chwilę i nie mógł uwierzyć. Zamienił kilka słów ze stojącym obok jakimś facetem, po czym podszedł do kolegi. Pociągnął Squalla za ramię.
- Chodź szybko, Leonhart. Opadnie ci szczęka.
Obaj wbili wzrok w jeden z ekranów. Obrazki wyglądały znajomo.
- Co do diabła? Ogród..? - wyszeptał zaskoczony Squall.
- Poczekaj chwilę - patrz na tego gostka. Wygląda jak ty! - Seifer wskazywał na jakiegoś pikselowatego twora.
Squall skrzywił się.. też mi podobieństwo. Trochę z ubrania i koloru włosów. Za chwilę jednak włączył się jakiś filmik i Squalla aż wmurowało w podłogę. Mimo pewnej sztuczności, to był on!
- Seifer, co to ma znaczyć? Może nam od tej teleportacji porobiło się coś z mózgiem? I teraz mamy schizy? - zaniepokoił się Squall.
- Nie wiem.. może trafiliśmy do alternatywnej rzeczywistości? - zamyślił się blondyn.
- Do alte..czego?
- Trzeba było nie spać na wykładzie z fizyki w zeszły poniedziałek! - zirytował się Seifer. - Tobyś wiedział!
- Byłem zmęczony..
- Mniejsza o to. Nie będę ci teraz tłumaczył. Gadałem z tym tam facetem i to jest jakaś ichnia stara gra. Chodź, pokażę ci.
Stanęli przy półeczce z grami. Seifer miał triumfalną minę.
- Miałem rację, to alternatywna rzeczywistość. Mają ten sam sprzęt co my, tylko gry trochę jakby inne. Patrz na to. Zrobili o tobie grę, Leonhart. Czujesz to?
- Final Fantasy 8. O kurde, to narobili tego aż tyle? - zaśmiał się Squall.
- Więcej. Tu jest trzynastka, zobacz.
- Wow. Niezła laska - zainteresował się okładką Squall. - Chciałbym w to zagrać. Myślisz, że w każdej części mam inną dziewczynę? - zastanowił się.
Seifer przewrócił oczami.
- Nie, głupku. Każda część jest o kim innym. Tylko ósemka jest o tobie. Ten facet mi opowiadał o całej serii.
- Ah, szkoda.. Hej, patrz na to, Seif! Ten gość to naprawdę musi mieć wielkie kompleksy - pękał ze śmiechu Squall, wręczając koledze pudełko. - Zobacz, jaki ma MIECZ!
- Hehehe, masz rację. Biedak - obłudnie zaśmiał się Seifer, oglądając Final Fantasy 7.
- Myślisz, że moglibyśmy zwinąć tę moją gierkę? - zastanowił się Squall. - Chyba u nas w Ogrodzie dałoby się jeszcze skądś wygrzebać trochę starego sprzętu. Moglibyśmy sprawdzić, co oni wymyślili i pograć.
Seifer rozejrzał się po pomieszczeniu. Nikt na nich nie patrzył, wszyscy mieli wzrok utkwiony w ekranie.
- Poczekajmy, aż skończą w to grać, to im zakosimy - zaproponował. - Oczywiście potem im oddamy - zreflektował się.
- Dobra, dobra, nie bądź takim świętoszkiem - machnął ręką Squall. - Nie ubędzie im od jednej starej gry. Ale niech ci będzie. Pożyczamy.
Nie musieli czekać długo. Gdy inni gracze siedli na miejscu poprzednich, zmieniając grę, Seifer ze Squallem dokonali 'rabunku' i zmyli się, jak najszybciej mogli. Zabrali po drodze swoje gunblade'y i Squallowy 'wabik' i zastanawiali się właśnie, jak wrócić.
- No, Leonhart, przypomnij sobie, co nacisnąłeś. Bo inaczej utkwimy tu na dobre - narzekał Seifer.
- Spoko, patrz na to - Squall wybrał coś na ekraniku. - To muszą być zapisane pozycje.
Po chwili zostali przeniesieni w inne miejsce. Niestety, nie był to Ogród. Obaj stali na jakimś metalowym pomoście, chyba w jakiejś fabryce czy czymś. Squall szturchnął kolegę w żebro:
- Seifer! Patrz tam! To ten gościu z mieczem.
- W mordę! Faktycznie! - Seifer przyznał rację koledze. W rzeczywistości facet miał o wiele większy miecz, co spowodowało, że obaj zaczęli się niekontrolowanie śmiać.
- Chyba mam pewne podejrzenia - powiedział Squall, naśmiawszy się do woli. - Chciałbym coś sprawdzić..
- Nie podoba mi się to twoje zadowolone spojrzenie, Leonhart - skrzywił się Seifer. - Co ty kombinujesz?
- Nie pękaj - Squall nacisnął coś na ekraniku i po chwili zobaczyli jakieś nieznane okolice.
- Aha! Miałem rację - wykrzyknął Squall, wskazując Seiferowi jakąś postać, stojącą w pewnej odległości od nich. Była obrócona tyłem, ale blondyn ją rozpoznał.
- Leonhart, jesteś niemożliwy! - pokręcił głową, patrząc na dziewczynę, której wizerunek widział na okładce trzynastej części gry.
Squall rozpromienił się, najwidoczniej uznając to za komplement.
- To jest urządzenie do przenoszenia się do światów z poszczególnych gier - wyjaśnił koledze. - I dodatkowo namierza automatycznie głównego bohatera - zachichotał.
- Raczej nie do końca tak - poprawił kolegę Seifer. - Ktoś wymyślił takie urządzenie i trafił na różne światy.. może te alternatywne rzeczywistości. I zrobił z tego gry. Cwane.
- Mniejsza o to. Ale skoro już tu jesteśmy, może pójdę się zapoznać z..
- Nie, Leonhart! Wracamy! Tylko jedno ci w głowie!
- Ojej no.. Przecież możemy potem wrócić do tego gościa z Mieczem, to też będziesz mógł.. Aaaa! Za co?!!

Wreszcie pojawili się z powrotem w holu Ogrodu. Seifer z ulgą stwierdził, że wszystko wygląda tak, jak pozostawili.
- Wiesz co, lepiej nie zanośmy tego Cidowi - zaproponował Squall.
- Masz rację - zgodził się z kumplem Seifer.

- Mam - wysapał Seifer, wnosząc do pokoju telewizor, a po chwili jakieś głośniki i konsolę.
- Dobra, postaw to tam i podłącz - zakomenderował Squall.
- Czemu zawsze ja wszystko muszę nosić, a ty tylko mi rozkazujesz: "Seif, postaw to tam, zanieś na górę, przesuń, przynieś, podaj"? - zbuntował się nagle blondyn.
- Klasyczny układ - wyjaśnił beztrosko Squall - ktoś musi być mózgiem, gdy drugi odwala czarną robotę. Spójrz w lustro, Seif - wyglądasz jak fizol. To chyba dość oczywisty podział ról.
Seifera aż zatkało z oburzenia na chwilę.
- Leonhart, ty bezczelny gówniarzu!
- Dobra już, dobra. Nie ekscytuj się tak - uspokajał kolegę pospiesznie Squall. - Lepiej grajmy.
Seifer burknął coś pod nosem, przewróciwszy oczami. Czemu ciągle słuchał tego denerwującego smarkacza?

- Dlaczego właściwie ty jesteś głównym bohaterem gry, a nie ja? - zapytał z pretensją w głosie Seifer, oglądając okładkę.
- Bo jestem przystojniejszy? Wszystkie dziewczyny na mnie lecą? Mam lepszy charakter? Ty ciągle jesteś taki ponury i za bardzo się wszystkim przejmujesz - zakpił z kolegi.
- Ha ha.. no zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni - mruknął Seifer, czytając dokładniej tekst na pudełku. Uśmiechnął się pod nosem.

- Ej, co jest? - zżymał się Squall. - Ten tu gościu wcale nie jest taki jak ja! To jakiś kant! Łazi ciągle i gada jak potłuczony to swoje "nieważne".
Seifer roześmiał się z wyraźnego oburzenia kolegi.
- A ten filmik z początku to niby co miało być? - miał dalsze pretensje Squall. - Nie pamiętam, żebyśmy byli takimi kretynami, żeby bić się na ostre miecze!
- Fakt, to niezłe przegięcie - przyznał Seifer. - Chyba trochę ponaciągali fabułę.
- Trochę? - wkurzał się nadal młodszy chłopak. - Z tego wynika, że to tobie 'zawdzięczam' bliznę na czole! - wytknął z pretensją.
- A właśnie - zainteresował się blondyn. - Nigdy mi nie mówiłeś, skąd ją masz. Pewnego dnia wróciłeś ze zrytą facjatą i nic nie powiedziałeś.
- Nieważne - burknął Squall, powodując wybuch śmiechu Seifera.
- No powiedz, coś ty taki tajemniczy - drażnił się ze Squallem.
- Odczep się, nie powiem ci - zdenerwował się chłopak. - To nic ciekawego zresztą.
Ciekawość Seifera wzrosła od razu.
- Powiedz, Leonhart - kusił. - Ja ci powiedziałem, skąd mam swoją.
- Tak, wiem, spadłeś z roweru - mruknął Squall.
- No właśnie. A ty? Też z czegoś zleciałeś? - indagował.
- Z ..drzewa - powiedział pod nosem Squall.
- Z drzewa? W wieku siedemnastu lat chodzisz po drzewach? - nie mógł uwierzyć Seifer.
- Nie chodziłem po drzewach - uściślił Squall. - Uciekałem.
"Robi się coraz ciekawiej" - pomyślał Seifer.
- No mów, mów..
Squall jęknął bezradnie.
- Ale męczysz! Zastanawiałeś się nad karierą prokuratora? - zapytał zgryźliwie.
- Nie zmieniaj tematu - uśmieszek Seifera bynajmniej nie zachęcał do zwierzeń.
- Dobra, widzę, że z dalszego grania nic, jeśli tego nie usłyszysz. No więc skoro musisz wiedzieć - zdecydował się Squall - to byłem u jednej dziewczyny.. i akurat nadszedł jej wredny chłopak. Gość wygląda trochę jak ty, tylko jest jeszcze większy, więc zdecydowałem się na taktyczny odwrót. Jeszcze by sobie coś wyobraził.. właściwie to nawet nie musiałby - powiedział z krzywym uśmieszkiem. - I jak wyłaziłem przez okno, to jakaś gałąź mnie przejechała przez całą twarz i zleciałem. No i niestety został mi paskudny ślad od tego cholernego konara... i...co w tym śmiesznego? Seifer! Natychmiast się zamknij! - zażądał.
Blondyn nie mógł opanować śmiechu przez dobre dwie minuty.
- Leonhart.. jesteś.. beznadziejny.. - próbował się opanować, wycierając łzy śmiechu z oczu. - Te dziewczyny kiedyś cię załatwią.
- Nieważne - młodszy chłopak wzruszył ramionami.
- Powiedziałeś już kilka razy "nieważne". Jesteś pewien, że ten gość z gry nie ma z tobą nic wspólnego? - drażnił się Seifer.
- Niewa.. dobra, dobra. To tylko jedno słowo. Ale zobacz - ożywił się - zrobili ci lepszy strój niż te twoje różowe wdzianka!
- Nie różowe. Pastelowe - powiedział z godnością Seifer.
Squall parsknął z politowaniem.
- Normalny facet nie używa słowa "pastelowe". I nie ubiera się na różowo.
- Normalny facet nie ucieka przez okno przed chłopakiem swojej dziewczyny.
- Ha ha, ale śmieszne. On miał dwa metry wzrostu! ...lepiej grajmy dalej.

- Dziwna ta gra.. niby wszystko jak u nas, niektóre rzeczy się zgadzają.. ale niektóre jeszcze się nie zdarzyły!
- Może ta maszynka umie też przenosić w czasie?
- Eee, pewnie po prostu nazmyślali ile wlezie..

- Ten mój sobowtór jest jakiś dziwny. Laska do niego podchodzi na balu, a ten nic! No przecież nie wytrzymam! Gościu! Obudź się! Nie stój jak debil. Do ataku, matole - Squall najwyraźniej wczuł się w fabułę.
- Tak.. chyba rzeczywiście nieźle nałgali w tej grze.. - blondyn mruknął z pobłażaniem, patrząc na kolegę.
- Może on woli facetów? Brzmi znajomo, co, Seifer?
- Zamknij się, Leonhart i graj!

- No i patrz! - triumfalnie oznajmił Seifer po dłuższym graniu. - Wyjaśniła się zagadka z Trepe! Ona cię nie nienawidzi, tylko leci na ciebie!
- Jasne - zgryźliwie mruknął Squall. - I tylko tak niechcący mnie udupia przy każdej okazji.
- Może tak wyraża swój afekt - zarechotał wesoło Seifer. - Poczekaj, czy faktycznie cię zaciągnie do Centrum po balu, to się przekonasz.
- Pewnie po to, by mnie rzucić T-Rexowi na pożarcie..

- Czemu nie wstawili tu tego kawałka z tobą i Zellem? - zapytał z pretensją Squall. - Ależ to byłaby genialna scenka!
- Jeszcze raz wspomnisz o Dinchcie, Leonhart, to pożałujesz, że nie spotkałeś się z tym dwumetrowym facetem!
- Ale jesteś drażliwy z tym Zellem.. Ej! Chyba nie mówiłeś poważnie! Seifer! Odłóż tego gunblade'a!

- Hmm.. nieźle nam poszło na tej misji.
- No, ale czemu ja nie zdałem!! Co to ma być, tak ładnie dowodziłem!
- Nie przejmuj się, Seif.. to tylko głupia gra. Mało co się zgadza.
- Mhm..

- Zróbmy sobie przerwę - zaproponował Seifer. - Tyłek mi już ścierpł od tego siedzenia. Chodźmy się gdzieś przejść.
- Dobra - zgodził się chętnie Squall. - Do Centrum? Rozwalimy kilka potworków..
- Może być. Tylko nie ma już tak jak za ostatnim razem, Squall! - ostrzegł młodszego kolegę.
- A co było? - zapytał zaciekawiony chłopak.
- Ty sobie stoisz i siekasz radośnie potworki na czas, a ja zbieram na siebie wszystkie cięgi i muszę cię uzdrawiać!
- Masz więcej HP...
- Dobra, dobra. Dzisiaj się zamieniamy. Ja porozwalam potwory, a ty sobie obrywaj i lecz statusy.
- Ale jesteś marudny..

- Leonhart, i znowu to samo!
- Co ci znowu nie pasuje, Almasy?
- Jak się umawialiśmy? No jak? - jęknął z rozpaczą Seifer. - Miałeś zbierać na siebie ataki, a znowu przy pierwszej okazji wyrwałeś do przodu! Czemu jesteś taki niecierpliwy?
- Przecież dobrze nam poszło! - wytknął Squall z pretensją w głosie.
- Dobrze, dobrze.. tylko nie uśmiecha mi się być wiecznie twoją tarczą ochronną, Leonhart - skrzywił się.
- Masz talent w tym kierunku - uśmiechnął się zachęcająco Squall. - I odpowiednie parametry - dodał po namyśle.
- Idź mi z takimi tekstami.

- O jaaa.. patrz, Seif - podekscytowany Squall wskazywał mu jakąś dziewczynę w niebieskim.
Seifer zmarszczył brwi z potępieniem. Młodszy kolega czasami działał mu na nerwy.
- Co z nią? - zapytał, ciężko wzdychając.
- Nie poznajesz? - Squall zdziwiony spojrzał na kumpla. - Rinoa, nie? Tak się nazywała w grze.
- Faktycznie - przyznał mu rację zaciekawiony. - Czyli ona też istnieje naprawdę.
- Ciekawe, czy jest taka 'przyjaźnie nastawiona' - dwuznacznie mrugnął Squall - jak w grze. Idę ją poznać - oznajmił energicznie i ruszył.
Blondyn obserwował sceptycznie działalność kolegi, opierając się o pobliskie drzewo.

- Hej, Rinoa, zaczekaj!
Ciemnowłosa dziewczyna obróciła się zaskoczona. Nikt jej tu nie znał, dopiero co przyjechała. W jej kierunku zbliżał się jakiś wysoki i szczupły chłopak ze szramą na twarzy. Uśmiechał się szeroko. Zmarszczyła brwi. Nie lubiła głupich podrywów.
- Skąd wiesz, jak mam na imię? Znamy się? - zapytała podejrzliwie.
- Jeszcze nie.
"No i czego on się tak szczerzy?"
- Jestem Squall.
- Aha.
"Co ona taka jakaś sztywna? W grze była fajniejsza - westchnął Squall."
W tym momencie nadbiegł potężny czarny rottweiler i zaczął łasić się do dziewczyny.
- Oo, to zapewne twój pies.. Angelo - próbował błysnąć Squall.
Rinoa spojrzała na niego spode łba.
- Kto normalny tak nazywa psa? To Diablo - wyjaśniła skonfundowanemu chłopakowi.
I odeszła.

Seifer zwijał się ze śmiechu na widok miny Squalla. Przyjaciel nie był przyzwyczajony do takiego braku zainteresowania swoją osobą, i to ze strony dziewczyny.
- I co, don juanie? Nie było tak, jak w grze, co?
Squall wzruszył ramionami.
- Jakaś jest inna niż.. i ten jej pies! - wytknął z pretensją. - Wielkie, czarne bydlę. Nazywa się Diablo!
Blondyn rozweselony poklepał go po ramieniu.
- Daj sobie spokój, chłopie.
- No coś ty, nie dam się tak łatwo spławić - zapowiedział zuchwale Squall.
Seifer wiedział, że kolega nie odpuści.
- Dobra, ale na razie chodźmy dokończyć grę.

- Co to za tekst do przeciwnika: "Jesteś mój!"? Lecisz na mnie, Almasy?!
- Musiałbyś być ostatnim człowiekiem na ziemi.. a i to nic pewnego!
- Ach tak.. Ale Dincht nie musiał być ostatni, prawda? Jest ładniejszy ode mnie?
- Przestań mi wypominać Dinchta!!!
- Jakoś dziwnie się tym przejmujesz..

- Oczywiście, ja wyszedłem na tego złego! A ty, Leonhart jak zwykle, wykręciłeś się sianem! Wielki mi zakichany bohater! - wkurzał się Seifer po napisach końcowych.
- Zazdrościsz mi i tyle.. - Squall był z siebie bardzo zadowolony - uratowałem świat, miałem dziewczynę.. jedną tylko, co prawda - skrzywił się - a tobie biedaku, żadnego chłopaka nie raczyli dać, tylko musiałeś pilnować czarownicy w wieku twojej matki - zakpił.
- Uduszę cię kiedyś!
- Ha ha, nie mogę się doczekać..
- Po prostu mnie denerwuje, jak nałgano w tej grze! - irytował się Seifer. - Przecież ty w ogóle nie jesteś taki, jak w tym całym Final Fantasy!
- Nie wiem, czy powinienem się obrazić, czy ucieszyć z tego stwierdzenia - przyznał Squall. - To dobrze, czy źle, że nie jestem taki?
- Dobrze. Tamten gościu w grze to straszny palant.
- Ooo, jakie to urocze, Almasy! Lubisz mnie. Czy może coś więcej?
- Dość tego, Leonhart! Pamiętasz pierwszą scenę z intra? Zaraz weźmiesz w niej aktywny udział!
- Seif! Nie będę się z tobą nawalał na miecze! Jeszcze mi co obetniesz.. rąbiesz tym gunblade'm jak cepem!

- No i widzisz, Seif! Zdałeś! Jesteśmy obaj w SeeD!
- Całe szczęście, że nie wszystko się sprawdziło.. co za ulga.

- Seifer, Squall - to wasza pierwsza misja. Wyzwolenie Timber.
- Tak jest, panie dyrektorze.

- Czemu ty dostałeś dowództwo? - zapytał z pretensją w głosie blondyn.
- Znowu mi zazdrościsz, Seif? - Squall miał uśmiech od ucha do ucha.
- Lepiej idź zobaczyć się z naszym zleceniodawcą.. dowódco - burknął Seifer.

- Seifer.. nie uwierzysz, KTO jest naszym zleceniodawcą...

Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś przeciwnego.
Ostatnio zmieniany: 2011/02/22 17:21 przez shizonek.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Kaoris
  • Kaoris Avatar
  • Wylogowany
  • Behemot
  • Behemot
  • Nieznane są ścieżki i wyroki Yevonu.
Więcej
2011/02/22 19:05 #6006 przez Kaoris
Opekjst bardzo zabawny i podoba mi się taka odmiana charakterów. I ta krytyka na temat samych siebie w grze.. zarąbiste!

[/url]

"Najważniejsze, że masz przyjaciół, którzy Cię wspierają." - Kaoris

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 19:11 #6008 przez lulu.selphie
Świetne opowiadanie :D
Zachowanie Squalla przypomina mi troche Irvine ;D
Można liczyć na kontynuacje?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 19:19 #6010 przez Robin
Świetne, naprawdę świetne. Bardzo mi się podoba fabularnie, motyw grania w FF8, Squall-podrywacz i w ogóle kumplowanie się Seifera i Squalla :P Dialogi to po prostu mistrzostwo świata! :)

Mam nadzieję, że napiszesz coś jeszcze :laugh:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 20:34 #6013 przez Rincia
No to pewnie będę jedyną, która nie pochwali oO (taaa... ładny początek, no ładny...). Ale rozumiem shizonek, że skoro zadecydowałaś się to wrzucić publicznie, to nie tylko po to, żeby Cie chwalono. Jeśli chcemy uniknąć krytyki innych to najlepiej trzymać takie opowiadania gdzieś u siebie, choćby w przysłowiowej szufladzie...

Hmm... literacko całość leży. Wiele błędów w stylistce i gramatyce, totalnie brak opisów. Z punktu widzenia i estetycznego i literackiego... nie wygląda to najlepiej. Luźno pospinane dialogi, brak klimatu poza wypowiedziami postaci i mimo, że fanfick jest ciekawy, to wewnętrznie pusty... emm... jakby to zgrabnie ująć... emocje, zachowania - wszystko to jest upakowane w dialogach, a brakuje rozwinięcia... choćby opisu "głupiej" pogody... " o tam tak ładnie słoneczko świeci na niebie". To też wbrew pozorom jest potrzebne, nadaje klimat, chwyta czasem za odczucia, tak, nawet taki zwyczajny opis pogody. Jedyne co ratuje sytuację to humor. Za to naprawdę należy Ci się pochwała.

ostatnią rzecz, jaką pisałam, była pisemna matura z polskiego.. a fanfików nigdy w życiu nie tknęłam nawet metrowym kijem.. o_O


Jednak biorąc to pod uwagę i tak jest dobrze i moge tylko mieć nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej ^^

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 21:16 #6014 przez Ankh
I co żeś zrobiła z moim ulubionym emo ever?? Klasycznego samca-palanta. Moja wizja ósemki została ZNISZCZONA xD

Ale i tak się pośmiałam, nie powiem ^^

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 21:24 #6015 przez Robin
[Tryb sarkazmu włączony]
Myślę shizonek, że jeszcze powinnaś umieścić w środku pieśni układane przez Seifera i Squalla, tak samo, jak to robili Bilbo z Aragornem. Tylko pamiętaj, by te pieśni były pisane trzynastozgłoskowcem.
[Tryb sarkazmu wyłączony]

Cóż, shizonek zastosowała taką formę, a nie inną. Mnie by cholernie nudziło, gdyby w takim fanfiku autor o pogodzie pisał.
Przypomniał mi się rosyjski korektor, który sprawdzał instrukcję wielojęzyczną (naturalnie miał sprawdzać tylko rosyjską część). Tak się zacietrzewił, że każdy inny język chciał usunąć i każdy komentarz zaczynał od "Who the hell...", no bo jak to tak, by istniały jakieś inne języki niż rosyjski? :P
W skrócie - Rincia, przesadzasz :P

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 21:31 #6016 przez Em
Heh, mnie też się podobało ;) Zawsze uważałam, że tych panów coś jednak łączy :P Genialny pomysł zrobić ze Squalla podrywacza, nic mnie tak nie bawi, jak totalne przekręcenie charakteru postaci. No i Rinoa w tej wersji wreszcie mnie nie wnerwia :P

Formy literackie są różne, nie zawsze musi być standardowy wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Mnie się taka forma akurat podoba, to takie luźne migawki z życia. Przynajmniej czyta się bardzo lekko i człowiek nie zacina się na literackich popisach autora. Myślę, że shizonek nie musi udowadniać wszystkim, że wie, co to metafory i porównania homeryckie, skoro maturę ma dawno za sobą ;)

W skrócie: podoba mi się, uśmiałam się, chętnie poczytam coś jeszcze. A, i Plei chyba Cię zamorduje za tego Seifera ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • audion
  • audion Avatar
  • Wylogowany
  • Cúchulainn
  • Cúchulainn
  • Jak ze mną rozmawiasz, to patrz mi prosto w oczy.
Więcej
2011/02/22 21:50 - 2011/02/22 21:50 #6017 przez audion
Zgadzam się z Collym i Emoonią, że opisy pogody i wielu innych rzeczy nie są w fanfikach konieczne. Wszak to nie powieść, a radosna twórczość, która ma być łatwo przyswajalna, a nie tworzyć "atmosferę". Generalnie czyta się dobrze, choć jak dla mnie nieco za bardzo wyważone. Co mam poradzić, że kocham nieco bardziej absurdalne poczucie humoru? :) . Zatem podsumowując, kawał przyzwoitej roboty, choć to nie do końca moja bajka. Oczywiście jeśli napiszesz coś jeszcze, to chętnie poczytam.

Na domiar złego, łapię się na męsko-szowinistycznym punkcie widzenia i już drugą kobietę chciałem potraktować jak faceta. To chyba przez feministkowstręt, który mam od zawsze :) . Obiecuję, że od dziś będę uważniej śledził płeć, a zawsze możecie mi się odgryźć traktując jako kobietę :) .

Co nas nie zabije, to nas udziwni.
Ostatnio zmieniany: 2011/02/22 21:50 przez audion.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2011/02/22 21:56 #6018 przez Em
A właśnie, Audion, zapomniałam na końcu dodać jakże subtelną aluzję pod tytułem "fajnie, że ktoś coś wreszcie napisał, bo co poniektórzy się obijają" :P Znaczy się - twórz dalej, bo czekamy ;)

To chyba przez feministkowstręt, który mam od zawsze

A ja Cię tak lubiłam... *zakłada na znak protestu ręce porośnięte grubym czarnym włosiem* :P

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kto jest online

Odwiedza nas 141 gości oraz 3 użytkowników.

  • DrewniaQ
  • Em
  • Veldrim

Nowy poziom!

  • polki90 awansuje jutro na nowy poziom! (33)
  • Yume za 3 dni awansuje na nowy poziom! (32)