Final Fantasy VIII PL

Final Fantasy VIII PL - PC, Playstation Procent tłumaczenia: 100%, korekta stylistyczna: 100%, korekta całkowita: 100%

PC: patch 1.1, PSX: patch 1.0, zestaw PSX->PSP
Forum, Galeria, FAQ, Problemy ze spolszczeniem

Final Fantasy X PL

Final Fantasy X PL - Playstation2 Procent tłumaczenia: 10%, korekta stylistyczna: 1%, korekta całkowita: 0%

Forum tematyczne, Pierwsze screeny

Losowy cytat

„...Podludzie... bezwstydni, plugawi nędznicy.” [Edea do Galbadian, na Paradzie]


Recenzja Final Fantasy XIII

Na trzynastą odsłonę uwielbianej przez miliony (w tym również przeze mnie) serii Final Fantasy przyszło nam czekać niemal 5 lat (pierwsze trailery pojawiły się już w maju 2005, a gra trafić miała jeszcze na PS2). Jednak „nagłe” wypuszczenie na rynek PlayStation 3 zmusiło firmę Square Enix do zmiany docelowej konsoli w związku z czym tworzenie gry znacznie się wydłużyło. Na szczęście okres oczekiwań za nami dlatego możemy w końcu przyjrzeć się najnowszemu dziecku SE i stwierdzić, czy warto było tyle czekać. Od razu uczciwie uprzedzam, że recenzja pozbawiona jest fabularnych spoilerów, dlatego ci, którzy liczyli na uchylenie rąbka tajemnicy, mogą poczuć się lekko rozczarowani. Natomiast ci, co nie chcą sobie psuć zabawy z odkrywania fabuły samemu, mogą czytać bez obaw.

Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się mieszanki, jaką nam zaoferowano. Z jednej strony gra jest bardzo filmowa, skupia się na eksponowaniu głównych bohaterów (przydzielenie roli głównej bohaterki samej Lightning byłoby moim zdaniem sporym przekłamaniem), a z drugiej jesteśmy przytłaczani ogromną ilością starć jakie przyjdzie nam stoczyć niczym w starych, hardkorowych jRPGach. W związku z tym twórcy skupili się niemal w całości na pojedynkach zapominając o tym, że seria FF jest też po części przygodówką. Brak tu pobocznych zadań odkrywających historię świata czy też bohaterów. Pisałem również o zaniknięciu elementów przygodowych. Questów pobocznych jest tu tyle co kot napłakał. Zazwyczaj gry z serii FF oferują nam masę mini gier lub jedną porządną mini grę (ukochane Triple Triad) i masę questów pobocznych albo też wszystko to naraz. W FFXIII ilość zadań dodatkowych nie satysfakcjonuje. Mamy co prawda Mark Hunty (niech żyje FFXII) ale oprócz tego mamy jedynie szukanie Cactuarów i poszukiwanie skarbów na grzbiecie Chocobo (które jest tylko malutką kalką questu z Chocographami z FFIX). Trzeba przyznać, że jak na FF to śmiesznie mało.

Na tym jednak wady się nie kończą. Moim głównym zarzutem w stronę FFXIII jest liniowość. Grałem we wszystkie FFy jakie Square zaoferowało i muszę przyznać, że tak liniową rozgrywkę widzę po raz pierwszy. Pierwsze 30 godzin gry gdy znajdujemy się w Cocoon (technologicznie zaawansowanej utopii), gdzie prawie wszystkie mapy skonstruowane są w linii prostej. Jeśli już trafi nam się jakaś odnoga, to szybko kończy się ślepym zaułkiem z „kufrem” ze skarbami lub przeciwnikami, bądź też jednym i drugim. Po zdobyciu skarbu/pokonaniu wroga musimy się cofnąć do głównej ścieżki i dalej pruć przed siebie, niczym w jakiejś prymitywnej platformówce 3D. W Cocoon to wszystko dałoby się wybaczyć (ciasnotę i liniowość) jednak liczyłem, że gdy wydarzenia przeniosą się na Pulse (planetę, nad którą unosi się Cocoon), dostanę ogromne pole do popisu. Niestety przeliczyłem się. Pola Gran Pulse to nic innego jak lekko zmodernizowane Calm Lands z FFX. Jednak moc konsol obecnej generacji jest tak duża, że aż prosiło się by z Gran Pulse zrobić teren tak ogromny niczym, nie przymierzając, w Shadow Of The Colossus. Olbrzymi teren, z bogatą fauną i florą. Góry, pagórki, lasy, drzewa, krzewy, skały, doliny, rzeki i jeziora, a to wszystko okraszone mnóstwem zróżnicowanych zwierząt i potworów. Niestety to tylko moja wizja jak powinno wyglądać Pulse. W rzeczywistości teren jest tylko pozornie duży. Do tego poraża swoją sterylnością. Drzewa, pagórki czy nawet wystające kępki trawy, które na tak potężnym sprzęcie powinny być normą, trafiają się niezwykle rzadko. Ilość rodzajów potworów też nie poraża ale one jednak ratują się solidnym wykonaniem (olbrzymie kroczące, mamuto-podobne stwory zasługują na uznanie).

Zostawię teraz elementy przyrody i wrócę do Cocoon. Miasta. Do tej pory, czy to na skrinach czy trailerach, miasta przedstawiano jako tętniące życiem kolorowe metropolie. Jednak tak naprawdę miasta to nic innego jak puste makiety. Są totalnie pozbawione jakichkolwiek rekwizytów, które w jakiś sposób odzwierciedlałyby klimat miejsca w jakim się znajdujemy. Interakcja z otoczeniem, która miała miejsce w niemal każdym fajnalu tutaj została zapomniana. Mam tu na myśli te drobne, z pozoru nieistotne elementy, takie jak rozmowa z mieszkańcami, oglądanie przedmiotów, przysłuchiwanie się rozmowom, odwiedzanie domostw. Nawet główni bohaterowie nie rozmawiają ze sobą podczas rozgrywki, a jedynie podczas sekwencji filmowych. Do tej pory nigdy nie zwracałem aż tak uwagi na ten aspekt ale jego brak w FFXIII powoduje, że świat przedstawiony jest nienaturalny, sztuczny wręcz. Skoro już o sztuczności mowa: w miastach zabrakło nawet zwyczajnych sklepów z broniami czy ekwipunkiem. Wszystkich potrzebnych zakupów dokonujemy z poziomu menu gdy korzystamy z Save Pointów.

Wspomniałem o filmikach. Oczywiście ogląda się je z niekłamaną radością. Wykonane są naprawdę mistrzowsko, jednak moim zdaniem, występują one zbyt gęsto, w związku z czym gracz za często jest widzem niż graczem. Na całe szczęście nie doszło do absurdu pokroju MGS4 i cut-scenki nie są aż tak długie.

Ostatnim minusem gry jest rozwój postaci. Crystalium System to nic innego jak Sphere Grid z FFX tyle, że uproszczony do granic absurdu. Myśleliście, że korzystając ze Sphere Grid jesteście ograniczani? Poczekajcie aż ogarniecie Crystalium System, a spojrzycie na SG znacznie przychylniejszym okiem. Wzorem ze SG postacie nie mają poziomów doświadczenia. Za to bronie już tak i to uważam za naprawdę ciekawy pomysł. Ale o tym napiszę niżej.

Dużo tych wad co? Sam przyznam, że jestem lekko przerażony ich ilością ale po prostu o tym wszystkim nie dało się nie wspomnieć. Ponarzekałem. Czas na superlatywy.

Głowni bohaterowie prezentują się naprawdę interesująco. Są różnorodni i przede wszystkim bardzo ludzcy. Lightning jest twardą laską zahaczającą momentami o feministkę. Jest Sazh tryskający poczuciem humoru (szkoda, że tylko on tryska takim humorem, reszta bywa śmiertelnie poważna), Snow rozbrajający swoim wszechobecnym luzem (Zell się kłania), choć np. taka Serah drażni swoim nadmiarem słodyczy. Nie wszystkie postacie są też autorstwa Tetsui Nomury, co niestety widać. Naczelny designer Square Enix stworzył jedynie szóstkę grywalnych bohaterów plus takie postacie jak Serah, Cid czy Gadot. Reszta postaci jest już autorstwa innych designerów i nie są już one tak charakterystyczne. Można oczywiście zarzucić bohaterom, że są powtarzalni ale trzeba przyznać, że po tylu odsłonach FF pełnych nietuzinkowych bohaterów ciężko stworzyć postacie, które w najmniejszym aspekcie nie przypominały już tych, które znamy z poprzednich części.

I tak oto dochodzimy do największej zalety Final Fantasy XIII. Pojedynki. System walki to istne mistrzostwo świata. Podczas pojedynków sterujemy tylko jedną postacią (tak jak to miało miejsce w FFXII), a pozostałe postacie kierowane są przez sztuczną inteligencję. Postacie zazwyczaj spełniają należyte im role choć czasem zdarza im się pogubić dlatego przydałby się jakiś system algorytmu ich zachowania (Gambity z FFXII). Wracając do serca rozgrywki. Mamy pasek ATB podzielony na 3 części (na samym początku gry, wraz z rozwojem postaci ilość podzielonego paska ATB będzie się zwiększać). Pasek wypełnia się cały czas, a podzielone jego segmenty symbolizują punkty akcji. I tak: zwykły atak kosztuje 1 punkt akcji więc możemy go zadać niemal w każdym momencie, silniejszy (czy to bronią czy też np. czar Fira) kosztuje już 2 punkty akcji, a najsilniejsze ataki fizyczne (lub np. czar Firaga) kosztują już 3 punkty akcji. Różne ataki mają różny koszt punktów akcji dlatego dozwolone są wszelakie kombinacje ciosów. Np. gdy nasz pasek wypełniony jest na maksa możemy cisnąć w przeciwnika Firagą lub zadać 3 zwykłe ciosy fizyczne albo też zadać cios fizyczny, poprawić Firą, w między czasie pasek ATB wypełni się do pierwszego fragmentu, a wtedy możemy poprawić kolejnym atakiem fizycznym. Pasek ATB wypełnia się bez przerwy dlatego też możemy kolejkować nasze akcje na okrągło. Walki są niezwykle spektakularne, a do tego dynamiczne. Wymagają jednak taktyki i pomyślunku, nacieranie na przeciwnika jak czołg daleko nas nie zaprowadzi. Z jednej strony wymagają chwili zastanowienia, a z drugiej decyzje należy podejmować szybko. Nie ma czasu na grzebanie w kartach z zaklęciami i analizowaniu czy warto danego czaru użyć czy też nie. W FFXIII należy wybiegać myślą w przyszłość. Wykonując dany atak w głowie powinniśmy być już 2 akcje na przód jednocześnie wydając owe polecenia postaci, którą sterujemy.

Dodatkowo sprawę urozmaica Optima Change czyli system zmiany profesji postaci w trakcie pojedynków. Z opcji tej możemy korzystać w dowolnym momencie walki: czas zatrzymuje się, a my możemy bez przeszkód zmieniać profesje naszych bohaterów. Do wyboru mamy 6 odmiennych stylów walki. Attacker – nastawiony na ofensywę, atakujący głównie bronią, Defender – typowo defensywny o ogromnej wytrzymałości, Blaster – specjalista od czarnej magii, Healer – typ leczniczy (czy to białą magią czy też przedmiotami), Jammer – wyspecjalizowany w rzucaniu czarów statusowych na wrogów i Enhancer – wspomagający drużynę czarami ochronnymi (Shell, Protect, Reflect itd.). Gdy naszej postaci wybierzemy np. rolę Blastera, dostanie ona do dyspozycji masę czarów pokroju Thundagi czy Blizzagi, ale blokujemy w tym samym momencie pozostałe zdolności przypisane do Jammera czy Healera, co moim zdaniem w bardzo rozsądny sposób dodatkowo utrudnia rozgrywkę i nie pozwala jej być śmiesznie łatwą. Kluczem do zwycięstwa w walce jest rozsądne rozłożenie ról w drużynie. Oczywistym jest, że 3 Healerów w drużynie w zasadzie uniemożliwia wygranie jakiejkolwiek walki. Podobnie jak 3 postacie tylko i wyłącznie atakujące. Dużo lepszą taktyką jest np. przydzielić role Attackera, Defendera i Healera/Blastera. Wtedy Defender ze swoją dużą wytrzymałością skupia na sobie ciosy wrogów, Attacker ich atakuje, a Healer leczy Defendera gdy ten będzie tego potrzebował lub jako Blaster pomaga Attackerowi z daleka w szybszym wykończeniu wrogów. Innym przykładem zastosowania Optima Change może być moment gdy nasz Attacker jest bliski śmierci. Wtedy zmieniamy go w Defendera, a pozostałych kompanów ustawiamy na Healerów. Wtedy bardzo szybko można odzyskać zdrowie i wrócić do walki. Gra niemal cały czas wymaga od nas wykorzystywania niuansów systemu Optima i bez jego należytego opanowania daleko nie zajedziemy.

Całość pojedynków opiera się na tym by wprowadzić u przeciwnika stan Break. Każdy przeciwnik ma swój pasek Chain. Wypełniamy go poprzez nieustanne atakowanie najróżniejszymi sposobami. Gdy już owy pasek wypełnimy następuje tzw. Break. Przeciwnik jest wtedy dużo bardziej podatny na ciosy (zdarza się, że straci pancerz), a co za tym idzie dużo szybciej i stylowo zakończymy walkę. I tu ponownie wkracza Optima Change. Gra wymaga od nas by role członków drużyny były zróżnicowane. Z trzema Blasterami nie mamy szans na „złamanie” przeciwnika.

Oceny otrzymywane za pojedynki mają istotne znaczenie, ponieważ im szybciej i skuteczniej (stylowo) rozegramy walkę tym więcej doświadczenia dostaną nasze postacie. Oprócz tego za stylowe walki drużyna dostaje Tactical Points, które służą do przywoływania Eidolonów (nazwa dla przyzywanych potworów w tej części gry) w trakcie walk. Każda postać ma swojego Eidolona. Tutaj sytuacja ma się podobnie co z Aeonami w FFX. Gdy Eidolon jest już przyzwany wskakuje on na miejsce 2 postaci. Na polu bitwy zostaje tylko postać ze swoim Eidolonem. Mamy określony limit czasu na korzystanie z przeróżnych ataków naszego potwora. Gdy przeznaczony czas minie, Eidolon wchodzi w ostateczny tryb, postać „dosiada” stwora i razem wykonują atak ostateczny. Po nim walka wraca do normy.

Przy okazji walk warto wspomnieć o levelowaniu broni. Bardzo fajny pomysł i dodatkowo ciekawie przeprowadzony. Każda broń ma określoną liczbę leveli do nabicia. Gdy rozwiniemy broń na maksa kupujemy nową, lepszą broń lub upgrade’ujemy już posiadaną dodając do niej potrzebne przedmioty i levelujemy dalej.

To tyle w kwestii mechaniki walk. Przejdźmy do walorów estetycznych. Kolejnym plusem jest grafika. Robi ona naprawdę kolosalne wrażenie. Animacja postaci cały czas jest płynna, nic się nie zacina ani nie spowalnia. Oczywiście prerenderowane filmy są jeszcze piękniejsze i zasługują na osobną kategorię (choć moim zdaniem filmiki są nieco archaicznym pomysłem, obecnie filmy powinny być generowane bezpośrednio z silnika graficznego, tak jak gra właściwa... ale być może się czepiam). Natomiast o grafice podczas pojedynków nie można powiedzieć absolutnie niczego złego. Ruchy postaci i przeciwników podczas starć są bardzo płynne i naturalne. Po prostu jest przepiękna i nie ma ku temu najmniejszych wątpliwości.

Pora teraz na muzykę. Ścieżka dźwiękowa najnowszego FFa jest w 99% autorstwa Masashiego Hamauzu (jako ciekawostkę dodam, że orkiestrowe kompozycje były nagrywane przez Warszawską Orkiestrę Symfoniczną). Hamauzu w Square Enix znany jest przede wszystkim z soundtracku do Dirge Of Cerberus – kontynuacji FFVII z Vincentem Valentinem jako głównym bohaterem. Pewno niektórzy mogliby Masashiemu zarzucić przede wszystkim „ale to nie Nobuo Uematsu więc jest be” ale uważam, że należy dać mu szansę. Jednak ja jego pracę oceniam dwojako. Z jednej strony mamy całą masę bardzo dobrych motywów muzycznych (bardzo przyjemny The Promise – motyw przewodni FFXIII), a nawet wręcz genialnych, których nie powstydziłby się sam Uematsu (prześwietne Snow’s Theme). Ba, śmiem stwierdzić, że niektórych z tych genialnych kompozycji nawet sam Nobuo Uematsu nie byłby w stanie wymyślić. Z drugiej jednak strony część kompozycji jest bardziej filmowa niż fajnalowa. Za bardzo zlewają się w całość i nie są tak charakterystyczne choć pewno fani muzyki z FFXII narzekać nie będą. Tak czy owak, muzycznie jest bardzo przyzwoicie.

Podsumowując: mimo iż połowa recenzji to moje wylewanie żalów to jednak grało mi się bardzo przyjemnie. Są elementy, które drażnią ale są one rekompensowane licznymi zaletami. Część błędów można zapewne usprawiedliwić faktem, że FFXIII było przygotowywane pod PS2 i nie pozbyto się ich przy przenosinach gry na nową konsolę. Grało się naprawdę świetnie jednak muszę przyznać, że jestem tą częścią trochę rozczarowany. W zasadzie to wina samego Square Enixu i sprytnie rozegranej przez nich kampanii reklamowej, która nakarmiła mnie mnóstwem obietnic, i dlatego też oczekiwałem po tym tytule naprawdę wiele. Jak się okazuje, aż za wiele. Będę szczery, system walki uratował tego fajnala. Liczyłem na tytuł wybitny, a otrzymałem „tylko” bardzo dobry.

Ocena ogólna: 8-/10

DrewniaQ

[Sprostowanie do recenzji w komentarzu DrewniaQa poniżej.]


Komentarze (postów: 25)
Odpowiedź:Recenzja Final Fantasy XIII
Mar 30 2010 15:48:26
Gra jest bez wątpienia arcydziełem. Podobnie jak doskonałe Final Fantasy 8, 10 i 12. Ma dużo wspaniałych filmów i jest przepiękne graficznie.

Jedyna możliwa ocena to 10/10.
#4935
Recenzja Final Fantasy XIII
May 23 2010 08:47:54
jeszcze nie grałem w FF13 , ale po tym co widzę na YT , to jeszcze bardziej marzy mi się remake FF 7 , 8 i 9 w takiej grafice . Ino z trochę większą swobodą (a nie jak np. w FF10 )
#5113
Recenzja Final Fantasy XIII
May 29 2010 17:03:05
uhh długo mnie tunie było ...Bardzo obiektywna recenzja DrewniaQ ale ocena zawyżona Moim zdaniem to jeden z najgorszych Final Fantasy jaki powstał (fakt system walki jest super) ale w tym FF zabrało wszystkiego czekam na odwet w FF Versus XIII ...
#5119
Recenzja Final Fantasy XIII
May 29 2010 17:04:07
Po prostu grafika to nie wszystko
#5120
Odpowiedź:Recenzja Final Fantasy XIII
May 29 2010 19:08:19
Najgorszy? Bez przesady, jak dla mnie jeden z lepszych, a przynajmniej bardzo przyzwoity. Zresztą możesz zerknąć na moją recenzję gry, zwłaszcza, że starałam się rzeczowo pisać, co mi się nie podoba, a co podoba: www.innerworld.pl/?dzial=1287
#5121
Odpowiedź: Recenzja Final Fantasy XIII
May 29 2010 19:17:26
Po prostu Square Enix uległo modzie tworząc grę dla casuali. W obecnej dobie gier wszystko jest upraszczane. Jak jest proste, trafi do masowego odbiorcy, a co za tym idzie, sprzeda się dużo lepiej. Co niestety działa na niekorzyść graczy hardkorowych. No dobra, może nie tyle hardkorowych co tych co lubią gry przechodzić sami, a nie gdy gra jest tak łatwa, że przechodzi się sama. Obecnie wielu grom, o czym wiele razy wspominałem, przydałyby się 2 tryby gry do wyboru. Casual Mode i Normal (tudzież True Gamer). Czasami niosłoby to ze sobą nawet zupełnie inny model rozgrywki (czy w przypadku Trzynastki - mapy skonstruowanie od nowa).
Nawet wybitne plusy trzynastki musiały zostać ograniczone tak by niedzielny gracz się, nie daj Boże, nie zgubił. Choćby system rozwoju postaci. Trudno odmówić mu prostoty, a i tak jego funkcje są nam dawkowane powolutku by każdy mógł przywyknąć. Podobnie z systemem walki, również na początku dostajemy malutką jego zawartość, która później się rozwija.
Będę w tym momencie cholernie nieskromny ale uważam sie za inteligentną osobę. I nie lubię gdy próbuje się ze mnie robić idiotę. A obecnie większość gier na rynku (w tym FFXIII) próbuje mi wmówić, że jestem debilem. Na prawdę, nie jest ciężko zrozumieć system walki, a tym bardziej system rozwijania postaci. Nie można było dać ich "pełnej wersji" od razu na początku gry? Jakoś w starsze FFy ludzie potrafili grać. Z resztą ta seria nigdy przecież nie należała do specjalnie trudnych. Dlaczego zatem trzeba było ja upośledzić?
I jeszcze jedna rzecz, która wk..wia mnie okrutnie. Mini mapka w prawym, górnym rogu ekranu. PO JAKĄ CHOLERĘ ONA TAM JEST?! Przecież 90% map w FFXIII skonstruowanych jest w linii prostej i nie można się na nich zgubić choćby nie wiem jak bardzo się chciało. Mapka zamiast pomagać i nawigować tylko dobitnie pokazuje, że gra to tor bobslejowy,a nam, graczom, założono klapki na oczy i kazano pruć bez przerwy przed siebie niczym w Crash Bandicoot (żeby nie było, kocham Crasha ale to gra sprzed ponad 10 lat, wtedy gry mogły tak wyglądać ale teraz? błagam).
#5122
Recenzja Final Fantasy XIII
Jun 01 2010 19:34:02
gra dla każual tym się stał FF XIII
#5124
Recenzja Final Fantasy XIII
Jun 01 2010 19:37:39
Pleiades & DrewniaQ obie wasze recki czyta się bardzo fajnie
#5125
Odpowiedź:Recenzja Final Fantasy XIII
Jun 09 2010 06:37:31
Bo chyba napisaliśmy oboje wszystko, co nas boli, a co się podoba. Zgadzam się z Drewniakiem, że ta mapka w górze ekranu i to nachalne wskazywanie nam kierunku podróży jest zbędne, ale, przypominam, Square robił z graczy idiotów już za czasów FF8, to teraz, wypuszczając tytuł, który ma się spodobać przede wszystkim Hamerykanom tym bardziej musiał pójść w uproszczenia
Nie znajdziesz tu logicznych zagadek ani żadnych zawiłości. Jedynie podniesiono poprzeczkę trudności walk, urozmaicono rozwój o levelowanie broni, żeby było ciekawiej. Ale lokacje są tendencyjne, a prowadzenie gracza za rączkę irytujące. To już a Assassin's Creed II postarano się o więcej puzzli i zagadek logicznych.
Sytuację ratują postacie, fabuła i właśnie mechanika gry.

PS. Co to znaczy właściwie casual w odniesieniu do gry? :/
#5139
Odpowiedź:Recenzja Final Fantasy XIII
Jun 09 2010 09:04:23
W sumie to w obu recenzjach napisaliśmy prawie te same wady i zalety. Jednak Ja reckę pisałem w trakcie przechodzenia gry, a Ty Plei już po (tak chyba jest nawet logiczniej ). No i ogólnie widać, że masz trochę więcej do czynienia z pisaniem tekstu bo Twoją reckę czyta się jakoś lepiej, jest przystępniejsza

Casual w odniesieniu do gry? Casual jest określeniem gracza. Po naszemu byłby to gracz niedzielny. Grający od czasu do czasu w związku z czym nie chcący się zbytnio przemęczać. Nastawiony na bezproblemowe odnoszenie sukcesu w grach. A kiedyś, jak powszechnie wiadomo, gry zmuszały nas do jakiegoś wysiłku. Nie były może jakąś super intelektualną pożywką (choć i takie perły się zdarzały) ale ogólnie wymagały od nas wysiłku i poświecenia by jakiś tam cel osiągnąć. Współczesne gry gry tego nie mają (oczywiście uogólniam). Gra jest łatwiutka, wszelkie rozwiązania zagadek podawane są nam na tacy (warto dodać, że te zagadki są w większości na poziomie 4 latka), i w zasadzie grę można przejść z zamkniętymi oczami. Tak mniej więcej wygląda gra dla casuali. I podobnie stało się też z Final Fantasy.
#5141
Komentarzy jest zbyt wiele, by je tu wszystkie wyświetlić. By przeczytać całą dyskusję, zajrzyj na forum.
Aby móc komentować, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Podyskutuj o tym na forum (postów: 25).

Shoutbox

Ostatni post: 12 godzin, 19 minut temu
  • Ankh : ja tam nie wiem nic xD
  • DrewniaQ : Juuuuż ;)
  • Pleiades : wow, widzę, że ktoś tutaj na Facebooku działa i zechciał mnie dodać do grona znajomych :) Wielkie Wam dzięki, a co do innych ludzi - przyznawajcie się, kto z Was jeszcze...?
  • Pleiades : dobra, nic nikomu nie powiem, bo fajnie, jak by zostało ;)
  • audion : *a Dzierzgoniem
  • audion : W okolicach Dzierzgonia, a dokładnie pomiędzy Starym Targiem, z Dzierzgoniem, ale cicho, bo jeszcze usuną:).
  • Pleiades : Audion: wow, świetna tablica, a gdzie ona stoi?
  • audion : Nie wiedziałem, że można jeszcze dziś takie rodzynki znaleźć «link» :). Tablica stoi przy samej drodze, ale jak widać nikt z PIS-u tutaj nie jeździ:).
  • DrewniaQ : To ja tą opcję bez kawioru wybieram ;)
  • Emoonia : A jak, plus truskawki i kawior na nagim ciele dziewicy ;)
  • Pleiades : a co my jesteśmy, gratisowa obsługa hotelowa rozleniwionych gości? Wszystko jest na stronie podane jak kawa na ławę i obiad z przystawką. I co, może jeszcze frytki do tego?
  • DrewniaQ : Poza tym ,czytanie nie boli. Gdyby na stronie nie było absolutnie zadnych instrukcji to takie pytania byłyby logiczne. A na stronie wszystko było tłumaczone setki razy, wiec zechciej poczytać zamiast znowu wołać o gotowe rozwiązania...
  • DrewniaQ : No jak nikogo na forum nie było to nie oczekuj, że sie wszyscy dla ciebie zlecą. Ludzie mają swoje sprawy.
  • elzooo : ale pomocna dłoń jest na tym forum ogromna ...
  • elzooo : sam do tego doszedłem :)
  • elzooo : dzieki ...
  • elzooo : prosze o jakiegos linka z instrukcja lub o pomoc
  • elzooo : jest tu kto ??
  • elzooo : prosze o pomoc
  • elzooo : psx*
  • elzooo : ale kolega dal mi gotowe cd na ps
  • konserwa : pewnie i tak niedługo sam się przekonam
  • elzooo : kreca mnie stre dobre gry i dlatego wybralem ff8 bo 7 skonczylem tez pl
  • konserwa : siema
  • elzooo : sory za glupie pytania ale jestem poczatkujacy bardzo :)
  • elzooo : trzeba cos podmienic tak ??
  • elzooo : witam sciagam tlumaczenie do 8 jak to wgrac ??
  • Pleiades : podobały mi się przede wszystkim postacie, świat, no i system walki. Gra ma wiele wad, ale w sumie faktycznie jestem fanką trzynastki, chociaż oczywiście nie tak wielką jak ósemki :)
  • elzooo : jest tu kto ??
  • DrewniaQ : Aż tak Ci się trzynastka podoba? Jak dla mnie jako osobna gra jest bardzo dobra. A jako FF niestety tylko dobra.
  • Pleiades : O, to może być ciekawe, a i przypuszczam, że mojemu małżonkowi się bardziej spodoba - bo on lubi takie falloutowe klimaty. Hmm, może podzielimy się na dwa fronty i ja będę fanką FF13 a on Versusa :D
  • DrewniaQ : No właśnie ja widziałem kolejne postacie. I spory kawałek świata. Postacie są bardzo fajnalowe, a świat bardzo postapokaliptyczny. Fallout Fantasy inaczej mówiąc ;)
  • Pleiades : Gdyby pokazali jakieś ciekawe postacie, albo wiecej świata, to może.. Na razie kicha, bo nic nie wiadomo..
  • DrewniaQ : A ja zapomniałem dodać, że gdy byłem w Japonii to widziałem trailer ze sporym kawałkiem gameplayu Versusa XIII. I jestem spokojny, to będzie niesamowity tytuł. Przebije FFXIII jednym pierdnięciem. A może nawet zbliży się do prawdziwych fajnali z czasów ich świetności.
  • audion : U nas dzisiaj (a właściwie wczoraj) zakończył się maraton trzydniowy, pod nic nie mówiącym tytułem "Oblężenie Malborka". Ceny na imprezie obłędne, zaś ona sama oprócz paru zmian technicznych, od dziesięciu lat niemal identyczna:). No nie, bo pokaz ogni sztucznych kiedyś był lepszy, widać kasy zabrakło:).
  • audion : Ja widać jestem jakiś dziwny, bo w typowych centrach handlowych byłem mniej niż dwadzieścia razy w życiu, a może nawet mniej niż dziesięć. Chodzę do marketów spożywczych, ale w naszej mieścinie typowych centrów handlowych brak, co mnie wcale nie smuci:).
  • Pleiades : kur...$#@&!, jak ja nie cierpię spędzania niedzieli w centrum handlowym... Jestem padnięta... -_-;;
  • DrewniaQ : Bosko :)
  • lena163 : hehe bedzie 7 tomów :D
  • DrewniaQ : To 2 tomy są? Milutko. Nie lubię gdy książka kończy się zbyt szybko więc fajnie że będą 3 tomy.
  • lena163 : i w ogóle Lamora wymiata jego podejście charakter honor pomysły - mówię Ci moja najlepsza książka czekam z niecierpliwością do lutego 2011 kiedy to ma wyjść 3 tom (a miał być już w czerwcu tego roku ale coś się przesunęło :( )
  • DrewniaQ : Hehe. No to chyba się zapoznam z książką ;)
  • lena163 : a ostatnio właśnie trafiłam na tą wypowiedź :D i się okazało że nie bez powodu mam takie skojarzenia
  • lena163 : no wg mnie są bo jak czytałam tą książkę i później grałam w Vi (zaczełam przecież niedawno) to pierwsze co mi się skojarzyło to to zabawne że Lock nazywa sie tak jak ten od Lyncha, tez jest złodziejem i też nie lubi jak się go tak nazywa ten z ksiązki wolał określenie niecny dżentelmen
  • DrewniaQ : A są jakieś podobieństwa między książkowym, a growym Locke'iem? ;)
  • lena163 : tzn Locke był nazwany tak a nie inaczej właśnie ze względu na to że koleś miał słabość do tej gry a to konkretna jego odpowiedź "Is it true that Locke's name has something to do with a video game? Locke's first name is an homage to a character in SquareSoft's Final Fantasy VI, also known as Final Fantasy III in the United States. This game had a huge influence on me when I was in my mid-teens; I think it's one of the most brilliant and heartbreaking console roleplaying games ever cre
  • DrewniaQ : Ale to tak serio? Zostało to potwierdzone? :D
  • lena163 : a Drewniany już wcześniej pisałam, ale cie nie było, pamiętasz jak polecałam książkę Scott'a Lynch'a Kłamstwa Locka Lamory? to zgadnij jaką postacią z finala VI inspirował się autor o czym się sama niedawno dowiedziałam :) Od razu wiedziałam ze nie bez powodu tą książkę lubię
  • lena163 : ja tam się cieszę że leje bo już mi wszystko w ogrodzie usychało no i nareszcie można odetchnąć
  • DrewniaQ : A pewnie, że leje. Ale mnie to nie przeszkadza, przynajmniej będzie czym oddychać. Siano: ni jadę niestety. Żal mi dupę ściska ale jednak wole się skupić na poprawce z matmy ;P

Zaloguj się, aby pisać w shoutboksie

Reklama